Strony


Polecamy

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208

Polecane

włodarzewska opinie , Agroturystyka Kielce , bransoletki

Chmura

śpiewaczka tym powieści szumu

I Był oszołomiony, był upojony szczęściem. Po raz pierwszy może już sam, z najgłębszego przekonania, ponowił uroczysty ślub co do figury. I to zaraz, Z pierwszych pieniędzy! Oboje byli aż prawie przytłoczeni tą przyszłą masą złota. Sto dwadzieścia pięć rubli miesięcznie! To bez mała tyle, ile miał stary Burak rocznie. I z tego utrzymywała się cała ich liczna rodzina, a on miał tylko siebie. Bywają chwilę, że pierś nie może pomieścić rozpierającego ją szczęścia. Więc wsiedli od rogatki do i zajechali przed sam dom, że aż miotła wypadła Z rak zdumiałego Buraka... Młody profesor Burakowski siedzi na katedrze Ź Słucha ucznia. Chodzi o rzecz niezmiernie ważną i fakt w życiu niezbędną: o subtelne odróżnienie używania w pisowni o mikrona i omegi. Uczeń się miesza, wykręca, plącze, widoczne jest, że rad by się prześliznąć po wierzchu, bo nie czuje się dość mocnym przepastnych głębinach gramatycznych, ale profesor Burakowski J nastaje, dociera wyłuskiwać jądro rzeczy samą regułę. Staje się jednaki coraz oczywistszym, że uczeń nie umie lekcji, a raczej wedle profesora Burakowskiego niej, uczył się jej wcale.


Strona 95

Zajrzyj na

Losowy fragment


Przejeżdżał jakiś tramwaj, prawie pusty. Wskoczyliśmy prędko, nie pytając nawet, dokąd jedzie. Zajechaliśmy na Pragę. Pociągnął nas park. Weszliśmy tam, od razu zmierzając do najodludniejszego zakątka. Nareszcie byliśmy sami. Zaczęłam mu winszować. Całował mnie po ręku, ale pierwsza chwila już przeszła i przepadła: tam, w kościele, byłabym pierwsza rzuciła mu się na szyję.