Strony


Polecamy

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208

Polecane

alveo , Pozycjonowanie Gdańsk , hotele w górach

Chmura

gry właściciel przypływ okazało

Jest już nie w siódmym jest w pięćdziesiątym siódmym niebie. Posiwiała, postarzała, schudła, ale teraz szczęście wyszło jej tak na twarz, jak wysypka. Stary Burak pije na umór Walek, już czeladnik szewski, w tużurku i wypomadowany dla tej okazji, już obmyśla, jakie galante lakiery uszyje bratu na imieniny Marysia, siostra, już zamężna i matka dwojga dzieci, układa sobie w myśli, jak to będzie wypominała mężowi, z jakiej familii pochodzi i że nie powinien jej nawet palcem tknąć. Młodszy drobiazg, jeszcze głupi, gapi się tylko i oczy wytrzeszcza na tego pana, którego matka ledwie, że im pozwala nazywać po imieniu. Brak tylko Rózi. Ale nikt o niej nie mówi. Poszła na taki chleb, niech zginie, przepada, za ten wstyd, jaki familii uczyniła. Wicuś mówi Marcinowa jak tylko ten drobiazg odchowam, na gospodynię do ciebie pójdę. Przyjmiesz mnie? Wicek buchnął płaczem i schylił się do nóg matczynych. Ale go podniosła zaraz. I popłakali się jeszcze W kilka tygodni później, na pożegnanie. Poprowadziła go na grób starszego pana, największego jego dobrodzieja. Wicuś, a pamiętasz o świętej przysiędze? Pamiętam.  No, pamiętaj, boby cię Pan Bóg ciężko skarał i święta ziemia by cię nie nosiła.


Strona 94

Zajrzyj na

Losowy fragment


Wychylam twarz zza muru, a on stoi i patrzy. Wtedy wbiegł do środka sieni i nie zważając już na nic, uchwycił mnie w ramiona... I, widzicie, na tym się skończyło moje szczęście, moja wiosna, maj mojego życia...