Strony


Polecamy

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208

Polecane

alveo , Pozycjonowanie Gdańsk , Prywatna opieka medyczna

Chmura

tym krwi chęcią chwile

Posmutniała, osowiała, za byle, co tłukła młodsze dzieci. Nie miała, przed kim chodzić na Palcach, nie miała kogo podziwiać. Zanudzała teraz dzieci opowiadaniem, jakim to wielkim panem będzie ich brat i że oni wobec niego będą chamy, oj, czym zresztą dzieci wiedziały już od dawna. Nie mogła nawet pocieszać się częstymi odwiedzinami u syna, bo rodzice tego kolegi, u którego znalazł kąt, niechętnym okiem patrzyli na takie, już za demokratyczne, stosunki. Częściej Wicuś wpadał do nich na momencik, ale też nie mógł sobie zbytnio pozwalać, bo i korepetycja czas mu zabierała, i uczyć się musiał, jak i dawniej, dłużej od innych, i wreszcie życie i stosunki koleżeńskie zaczynały go trochę pochłaniać. Nareszcie!

Kilkanaście lat mozolnej, często prawdziwie opłakanej pracy Wicka, rozpaczliwe wysiłki Marcinowej, pomoc starszego pana, zapomogi społeczeństwa zostały uwieńczone pomyślnym skutkiem. Patent dojrzałości spoczywa w drżących rękach Wioka. Starzy Burakowie nie śmią go dotknąć. Marcinowa bacznie śledzi, czy młodsze rodzeństwo z dostatecznym, nabożeństwem spogląda na ten przedmiot czci. Napracowała się, naharowała i teraz aż jej dziwno, że owoc tylu jej zabiegów ma taką tylko skromną postać zwiniętego w rulon kawałka papieru. Ale zresztą wszystko jedno, czy tak to Wygląda, czy inaczej, zawsze jest tym upragnionym celem, do którego dążyła.


Strona 91

Zajrzyj na

Losowy fragment


Na komodzie we wzorowym porządku, zupełnie jak dawniej, stały porozstawiane różne drobiazgi, staroświeckie ważony i flakony, dwa albumy, kilka spłowiałych fotografii, między nimi jedna heliominiatura samej staruszki jeszcze z dawnych lat, w lokach i krynolinie. Mogło się wydawać, że staruszka wyszła tylko z pokoju i za chwilę powróci. Jeden szczegół jednak świadczył, że mieszkanka opuściła to mieszkanie na zawsze: na łóżku nie było już pościeli.