Strony
Polecamy
1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208
Polecane
inwestycje mieszkaniowe lublin , ustawy prawo , Ogrodzenia bramy do domuChmura
chwili dawało pudełku pokoju
Ale zresztą przyjął to obojętnie. I dopiero w szkole miał się przekonać, że to jest coś jakby... Nieprzyzwoitego. Nikt się z niego na podwórzu nie wyśmiewał, że się nazywa Wicek, a tu ten Burak od razu, od pierwszego dnia, wzbudzał wybuchy śmiechu. Wołano na niego: Burak! Burak! Ale W taki sposób, że nawet gapiowaty jego umysł odczuł w tym wyzwisko i chęć drwin. A potem wyzywano go to rzodkiewka, to pasternakiem, to pomidorem. I tak się w końcu utarło, że niech tylko, kto W klasie głośniej wykrzyknie nazwę, jakiej jarzyny, Wicek już wie, że to o niego chodzi, że to na niego wołają i ogląda się.
Z czasem przecież przywykł do tego. Za to w domu, W izdebce stróżowskiej rosła jego powaga. Im więcej przybywało przedmiotów, które z mozołem chował w swoją słabą głowę, im bardziej były one niezrozumiałe dla otoczenia, tym większy wzbudzały podziw i szacunek. Część tego podziwu i szacunku spadała na Wicka. Musiał się teraz popisywać. Kiedy przybyła łacina i chłopak zaczął bąkać niezrozumiałe wyrazy, zachwycona matka porwała go za rękę i oprowadziła po wszystkich znajomych, nakazując mu odczytywać te dziwne wyrazy.
Strona 86
Spis nowel
Zajrzyj na
Losowy fragment
Wiedziałam już z doświadczenia, że wszelkie protesty moje wobec mamy nie zdałyby się na nic, więc poddawałam się obojętnie wszystkiemu.