Strony


Polecamy

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208

Polecane

przeprowadzki rzeszow , badania marketingowe , serce

Chmura

przykrość tym sprawunki tak

Kilka słów pochwały dla zdolności chłopca, które starszy pan czuł się zmuszonym wypowiedzieć matce, żeby ją usposobić życzliwie dla jego nauki, przewróciło biednej kobiecie zupełnie w głowie. Ogarnął ją nagle jakiś zapał do nauki dla syna. Czas lekcji stał się najważniejszym momentem dnia, do którego ściągało się wszystko. Już rano szorowała go pilniej i mocniej, bo miał przecież po południu iść na lekcję. Od południa już stawała się niespokojną, coraz to wysyłając chłopca do maglarki dowiedzieć się 0 godzinę, żeby się nie spóźnił na lekcję. W miarę posuwania się wskazówek zegara rosło jej zdenerwowanie. Już na godzinę przed uroczystą chwilą łapała chłopaka w swoje kościste ręce i jeszcze raz po prostu prała go nad balia, z takim zacięciem, z jakim dopierała tylko bieliznę samego starszego pana. Wicek, nienaturalnie zaczerwieniony po tej operacji, z poprzecieraną gdzieniegdzie do krwi skórą, musiał całe kwadranse wysiadywać spokojnie na stołku, oczekując ostatecznej chwili. A kiedy wreszcie chłopak wracał po skończonej lekcji, czekało go zawsze sakramentalne pytanie matki: Czegoś się dzisiaj nauczył? Kim Wicek pokazywał na elementarzu, co dziś odczytywał? To powtórz.


Strona 82

Zajrzyj na

Losowy fragment


I znowu cisza, nieprzerywana nawet cykaniem zegara, sprzedanego jeszcze przed kilku dniami. Wreszcie czas już na mnie. Władek, ale ty mnie odprowadzisz? Mówię. A jakże odpowiada Władek. Żegnam się z panią Borowską tak, jakbym ją miał zaraz jutro zobaczyć. A nie zapomni Julcio mojego Władka? Pyta. Nie odpowiadam nic, tylko spoglądamy na siebie z Władkiem i uśmiechamy się jakoś pobłażliwie.