Strony


Polecamy

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208

Polecane

tanie noclegi gdynia , wyposażenie łazienek , zarabianie w internecie

Chmura

tym się jakże zapobiegliwa

Najulubieńszym jednak zajęciem poza psimi figlami na podwórzu było otwieranie frontu. Niech się tylko rozlegnie dzwonek z tablicy w bramie, Wicek pędzi Z kluczykiem i przy wielkim szuraniu nogami i za mszystych gestach, co mu się wydawało szczytem stróżowskiej elegancji, otwiera na oścież drzwi, przytrzymuje je, rozkraczony jak drogowskaz, żeby za chwilę łomotnąć nimi z całej siły, aż się schody zatrzęsą. Zdarzało się czasem, że po takim szykownym postępku matka wybiegała do bramy i dawała mu po karku, bo budził uśpione z mozołem dziecko, czasem ojciec miał z nim jeszcze przykrzejszy porachunek, bo chłopak chował klucz do kieszeni i przepadał gdzieś jak pod ziemią, a przy froncie dział się wtedy harmider i sądny dzień, bo aż sam lokaj od samego pana gospodarza musiał schodzić z pierwszego piętra i drzwi z wewnątrz otwierać, a potem klął, na czym świat stoi. Każda taka nieprzyjemna operacja z paskiem kończyła się najkategoryczniejszym zakazem dla Wicka nawet powąchania klucza od frontu. Niedomyślni!


Strona 78

Zajrzyj na

Losowy fragment


I nie chodziło tu o żadne rady, bo ich nie potrzebował, przyzwyczajony sam zawsze kierować sobą, domem i biurem nie chodziło też tym bardziej o jakieś pocieszenia w strapieniach, bo najpierw nie były one nigdy zbyt silne, a po wtóre jego męska natura nie rozumiała żadnych pocieszeń, ale ulgą mu było, że mógł się wypowiedzieć.