Strony
Polecamy
1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208
Polecane
Belamy meble dziecięce , www.cisnienie.horay.pl , włodarzewska opinieChmura
musieli wykręciwszy się była
Aa... prawda! Poznaję, poznaję.., Uścisnęliśmy się mocno i długo za ręce. Poznał mnie rzeczywiście, z twarzy jego jednakże nie schodziło zakłopotanie i miał minę obudzonego nagle ze snu. Rozmowa nam się z początku zupełnie nie kleiła i czułem, że nie wiedział, co ma mówić. Dawne czasy! Pamiętasz? Pytam. Ileż to lat temu? Dwadzieścia! Nie może być... A prawda. Rzeczywiście to już dwadzieścia lat temu: I kiedy to wszystko przeleciało? Twoja matka żyje jeszcze?
O nie. Już z dziesięć lat temu, jak umarła. Zaraz w parę lat po naszym ślubie. Toś się ożenił? Ach, prawda, naturalnie mówię, przypominając sobie te paczki i zabawki. A.., Namyślał się długo, jak ma mi mówić. Ja? Uchowaj Boże. No, ale mów o sobie, opowiadaj. Pamiętasz, jakeśmy wtedy na schodach siedzieli? Kiedy? No, wtedy ostatniego wieczora, przed waszym odjazdem.
Strona 70
Spis nowel
Zajrzyj na
Losowy fragment
Wreszcie zbliżyła się pora. Zbladł i ledwie mógł mówić. Wchodził w podwórze, oglądając się ciągle za mną: jeszcze z daleka wyróżniłam go w tłumie studentów i pożegnałam podnoszeniem do góry parasolki. Obok mnie stało mnóstwo przeważnie młodych kobiet i robiło to samo.