Strony
Polecamy
1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208
Polecane
inwestycje mieszkaniowe tychy , Kolektory słoneczne , Śmieszne obrazkiChmura
przedstawiciele drobiazgową przychodził własne
Trudno, nie każdy może dodawała konfidencjonalnie a zawsze Władek takie samo dziecko, jak każde inne, prawda, Władek? Do szkoły chodziliśmy już razem, czekając na siebie na ulicy. Wracaliśmy tak samo, tylko zawsze niezliczoną ilość razy odprowadzaliśmy się nawzajem od jego bramy do mojej, od mojej do jego, nigdy nie mając dość czasu do nagadania się. O czym tak rozmawialiśmy wtedy? To już pamiętam mniej.
Wiem tylko, żeśmy nie mieli dla siebie żadnych tajemnic. Wszystko, co tylko może przemyśleć, przeczuć, przemarzyć dusza dziesięcioletniego dziecka, przekładaliśmy sobie nawzajem w serca, które nam rosły wtedy tylko jedno dla drugiego. Aż doszło wreszcie do tego, że wskutek ciągłego przebywania razem, bo chwile przeżyte oddzielnie nie posiadały dla nas żadnego znaczenia mieliśmy zupełnie te same myśli, te same czucia i przede wszystkim te same marzenia.
Strona 61
Spis nowel
Zajrzyj na
Losowy fragment
I znowu cisza, nieprzerywana nawet cykaniem zegara, sprzedanego jeszcze przed kilku dniami. Wreszcie czas już na mnie. Władek, ale ty mnie odprowadzisz? Mówię. A jakże odpowiada Władek. Żegnam się z panią Borowską tak, jakbym ją miał zaraz jutro zobaczyć. A nie zapomni Julcio mojego Władka? Pyta. Nie odpowiadam nic, tylko spoglądamy na siebie z Władkiem i uśmiechamy się jakoś pobłażliwie.