Strony


Polecamy

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208

Polecane

Łóżeczko, łóżeczka dla dzieci , higrometry , tekturowe opakowania producent

Chmura

której nie szczytu toalety

Poza szkoła widywaliśmy się prawie, co dzień, bośmy mieszkali zaledwie o kilkadziesiąt kroków, a mnie nie pilnowali bardzo w domu. Częściej przychodziłem ja do niego i, jakby to wczoraj było, pamiętam te nasze wieczory. Matka jego, już niemłoda, żółta, chuda kobiecina, zajmowała się wyrabianiem tutek papierowych do proszków dla aptekarzy. Za setkę takich tutek płacili jej, trzy grosze, tj. złotówkę za tysiąc, bo tak się to, pamiętam, liczyło, ale ona doszła w tym do takiej wprawy, że zarabiała czasem do 10 złotych dziennie. Władek, jeżeli mu czasu starczyło, bo uczył się długo, do pomagał jej także, a już stałym obowiązkiem jego było składanie tych tutek w setki i wciąganie W opaski. Takie były podobne do siebie te wieczory! Siedzimy sobie we troje przy stole pod lampa, Władek albo się doucza jeszcze, albo lizy tutki, ja, bo i dla mnie z czasem znalazło się zajęcie wygładzam kostka załamy papieru, a ona, jak maszyna, składa te tutki, składa, składa, co kilka minut odrzucając cały stos gotowych na obok stojące łóżko. Pamiętam, żem z początku nie mógł w żaden sposób dojść, jak się to robi, bo widziałem tylko ciągle migające kawałki papieru i żółte, długie palce w tak szybkim ruchu, jak by grała praestissimo na fortepianie. I przy tym mówi, ciągle mówi. W tym była niewyczerpaną.


Strona 57

Zajrzyj na

Losowy fragment


Marcinowa sama doradzała to synowi, próbowała nawet wmówić w znajomych i w siebie, że jest to już początek świetnej kariery syna, bo przecież ani doktór, ani adwokat u stróża mieszkać nie będzie, ale ją to przejście nadłamało.