Strony


Polecamy

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208

Polecane

Typy , ,

Chmura

Pomimo Więc morzem słowach

Dla zasady odwołuję to teraz... Dlaczego skazano mnie na niezaznanie wszystkiego, do czego miałam prawo, do czego byłam stworzona? Każda samica ma większe przywileje ode mnie. Ja, kobieta, najwyższy wytwór natury, jej kwiat, jej korona, ja tylko jestem wydziedziczona i odepchnięta. Co za potworne przebaczenie natury? Co za bezdenna otchłań głupstwa? Co za złośliwe naigrawanie się ze zdrowego rozsądku?...  Zrozumiejcież to dobrze wy, obojętni, wy, nasyceni, wy, którzyście nigdy nie łaknęli ani pragnęli Oto słyszę, czytam, przeczuwam, że istnieje na świecie jakaś rozkosz, bezbrzeżne upojenie, coś, dla czego ludzie spełniają nieraz zdumiewające ofiary, za czym gonią, jako za szczęściem coś, co nawet mądrzy badacz uważają za jedną z najpotężniejszych dźwigni życia jakaś pełnia, jakieś ostateczne nasycenie, jakiś przeogromny spazm całej istoty i ja mogę, i ja mam prawo wyczuć ten najsilniejszy akord życia, a jednak odepchnęliście mnie od tej czary? Dlaczego? Dlaczego?


Strona 48

Zajrzyj na

Losowy fragment


Od samej chwili śmierci staruszki aż dotąd nie opuszczało go poczucie, że czegoś względem niej nie spełnił. Co to miało być nie wiedział tylko, że to coś bezwarunkowo spełnić powinien, bo inaczej nie będzie miał spokoju. Jeszcze w pierwszych dniach przed pogrzebem mógł się sam sobie tłumaczyć brakiem czasu i swobodnej myśli, teraz jednak nic już nie stawało na przeszkodzie. Tymczasem schodziły całe dni, nawet tygodnie, a owa upragniona chwila tego czegoś nie nadchodziła.