Strony
Polecamy
1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208
Polecane
x-fx.pl , pizza kolbuszowa , Kwas solnyChmura
wysokiego południa rozerwania długie
Jeszcze najznośniejszymi były mi godziny lekcji poza domem, ale kiedy wieczorem wracałam do siebie, do tego pustego, wyziębłego pokoju, ogarniała mnie rozpacz i przerażenie. Nie umiałam czytać sama, nie umiałam sama pić wieczornej herbaty. Wciskałam się w kąt sofki, płacząc całymi godzinami albo odrętwiałym wzrokiem zapatrzona bezmyślnie w jeden punkt, czekałam upragnionej nocy. Ach, te straszne wieczory, takie długie, takie beznadziejnie samotne! Czasem porywałam się jak obłąkana i biegałam po pokoju, zaciskając ręce i powtarzając bez ustanku: Sama, sama, sama… Ocknęłam się wreszcie. Czułam, że tak nie wyżyć. Jeżeli nie miałam oszaleć, trzeba było coś postanowić, do czegoś dążyć.
Samotność mnie zabijała, należało walczyć, żeby ja raz na zawsze zabić. Wtedy uroiłam sobie, że przecież nie zgasła jeszcze zupełnie dla mnie nadzieja dopełnienia najważniejszych zadań życia kobiety być żona i matką, Miałam lat trzydzieści sześć. Nie było to wcale nadzwyczajnym wyjątkiem, że starsze ode mnie wychodziły za mąż. Nie lękałam się pracy, przeciwnie, szukałam jej, byłam jeszcze silna wtedy i zdrowa. Kilka pierwszych zmarszczek nie robiły mnie jeszcze starą kobietą, robiły mnie tylko dojrzałym człowiekiem.
Strona 42
Spis nowel
Zajrzyj na
Losowy fragment
Mężczyźni przystawali, przyglądając się tak, jakby się przyglądali dziełu sztuki, zawsze jednak w pewnym dyskretnym oddaleniu, biorąc ją za osobę z jakiegoś bardzo wysokiego świata towarzyskiego, co do której obowiązuje może dworski ukłon kobiety, zwykle ciekawsze i natarczywsze, po ominięciu ich zawracały umyślnie, żeby raz jeszcze zlustrować ją od stóp do głów. Ale Borska nie zdawała się tego spostrzegać.