Strony


Polecamy

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208

Polecane

włodarzewska opinie , Pozycjonowanie Gdańsk , lakiernik kraków

Chmura

otworem jasno chwile doświadczonym

Ale nie znalazł się taki. Widziałam, jak często podczas poważnej, serdecznej pogawędki uciekaliście ode mnie, zwabieni uśmiechem najgłupszego, byle różowego podlotka... Widziałam... Widziałam, jak daliście się podbijać wytrawnym kokietkom, o jaskrawo wyzywających minach, które pomiatały wami... Widziałam to, widziałam i dlatego gardzę wami! Znowu zeszło lat kilka. Aż wreszcie uderzył we mnie cios ostatni. Straciłam matkę. Chorowała krótko, gwałtownie. Jej silna natura walczyła z choroba, ale zwalczyć nie mogła. Wszelka nadzieja upadla. Przyszła agonia.

Spiorunowana tym nagłym ciosem, siedziałam przy niej noc całą, wpatrując się w rysy tej jedynej towarzyszki mego życia, która oto opuszczała mnie. Cierpiałam strasznie, a jednak, pamiętam to dobrze, nawet wtedy, nawet w obliczu śmierci tej jedynej mi drogiej istoty na świecie, czułam, że nie zapomnę, że zapomnieć nigdy nie zdołam tej wielkiej krzywdy, która, mi wyrządziła niegdyś... Zostałam sama.  Sama... Myślałam, że oszaleję. Do świeżego, wielkiego bólu po matce przyłączyła się po raz pierwszy świadomość tej zupełnej samotności. Nie miałam ani siostry, ani przyjaciółki, ani bliższych krewnych.


Strona 41

Zajrzyj na

Losowy fragment


Ale ani podziw, ani szacunek nic nie pomagały, kiedy przyniósł dwójkę. Operacja z plaskiem musiała się odbyć, żeby tam nie wiem, co. Im wyżej się posuwał w klasach, tym bliższymi, realniejszymi stawały się dla Marcinowej jej rojenia i tym bardziej zacinała się w swym uporze. W końcu rozmowa o nauce syna, marzenia o jego świetnej karierze, nieustanna zabiegliwość o wpisy, książki, stopnie przeszły już w manię. Bez wahania poświęciła resztę młodszych dzieci, które zbijały bąki i rosły na chamów. Wicek miał być wszystkim, Wicek miał być chluba, rodziny, jej brylantem, jej kwiatem na resztę machała ręką.