Strony
Polecamy
1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208
Polecane
Prezenty ślubne , szkolenie ISO , Biuro, OgródChmura
pomyłkę zaczął ich dzień
Nagle spadł na nas cios najcięższy. Umarł mój ojciec. Do bolesnego odczucia tej straty przyłączyły Się jeszcze niemożliwe do rozwikłania kłopoty pieniężne Zostałyśmy nie tylko bez żadnych środków, ale nawet z długami. Mikroskopijna emerytura mamy nie starczyła nawet na opłacenie skromnego mieszkania. Trze! Ba się było wziąć do pracy na chleb. Wtedy to rzeczywiście przydał się mój talent zaczęłam dawać lekcje muzyki. Z początku szło trud no i ciężko, ale w końcu, dzięki jakim takim stosunkom towarzyskim, zdobyłam, choć tyle, że pracując cały dzień, mogłam utrzymać nas obie. Włożyłam się nawet do tej pracy.
Wypełniała mi ona godziny, z którymi dawniej nie wiedziałam, co robić. Wszelkie światowe myśli odleciały ode mnie jak by spłoszone żałobą. Zaczęłam godzić się z myślą, że zostanę starą panna, i że nam już życie zejdzie aż do końca razem, we dwie, W cichej pogodnej starości. Ale mama nie chciała jeszcze ze mnie rezygnować. Po przejściu żałoby rozpoczęłyśmy na nowo bywanie W świecie. Ulegałam z początku niechętnie. Zaszła we mnie zmiana. Kto wie, czy tych lat kilka nie było dla mnie najmilszym okresem życia?
Strona 37
Spis nowel
Zajrzyj na
Losowy fragment
Miał pełno kasztanów po kieszonkach i najwidoczniej zabierał się do ograbienia ze znalezionego swojej lilipuciej siostrzyczki. Nieco z dala za nimi podchodziła jakaś poważniejsza para. Rzuciłam okiem i poznałam go od razu. Roztył się, trochę osiwiał, zmienił. Nie widziałam go przecież od tamtego czasu, kiedy były róże... Żona jego, szczupła, mała kobiecinka, już ubrana jak babcia, chociaż jeszcze nie stara. Zajęci wnukami nie dostrzegli mnie wcale. Nogi zachwiały się pode mną, musiałam usiąść na ławce.