Strony


Polecamy

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208

Polecane

Akwarystyka , Jeżeli nie wiesz gdzie szukać Kwatery sudety zgłoś się do nich., podręczniki

Chmura

nie Ach wcale wyrzucania

Jak ja poprzednio dawałam mu znaki parasolką, tak on teraz podniósł nad głową zwinięty rulon świadectwa. Nareszcie! Wyszliśmy w tej chwili z kościoła, bo nie mogliśmy wytrzymać w milczeniu. Ale i na ulicy znaleźliśmy się jak zgubieni. Nie ułożyliśmy przedtem żadnego projektu, co zrobimy teraz:, więc staliśmy bezradni, nie mogąc się zdobyć na nic, prócz trochy bezładnych słów i wykrzykników. Poszliśmy kawałek w prawo, potem W lewo, potem zawróciliśmy jeszcze raz, ale wszędzie przeszkadzali nam ludzie. Wreszcie, ciągle bez celu, przeszliśmy na drugą stronę ulicy.

Przejeżdżał jakiś tramwaj, prawie pusty. Wskoczyliśmy prędko, nie pytając nawet, dokąd jedzie. Zajechaliśmy na Pragę. Pociągnął nas park. Weszliśmy tam, od razu zmierzając do najodludniejszego zakątka. Nareszcie byliśmy sami. Zaczęłam mu winszować. Całował mnie po ręku, ale pierwsza chwila już przeszła i przepadła: tam, w kościele, byłabym pierwsza rzuciła mu się na szyję. Był jakiś niespokojny, ciągle zdenerwowany. Otrzymane tylko świadectwo jak wino uderzyło mu do głowy. Rozwijał je i zwijał, szczególnie pilnie odczytując na nim swoje nazwisko.


Strona 25

Zajrzyj na

Losowy fragment


W godzinę obleciała cały dom i pół ulicy z wielką nowiną. Ale radość była krótka. Arystokratyczna dama, która proponowała korepetycję, dowiedziawszy się, że młody pan Burak jest synem prostego stróża i nawet mieszka w stróżowskiej izbie zerwała umowę. W miesiąc później powtórzyła się taka sama historia. Wybaczano mu, że się nazywał Burak, ale nie chciano dopuścić do dzieci syna stróża.