Strony


Polecamy

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208

Polecane

sałatka z ogórków , opony , miejsca konferencyjne na mazurach

Chmura

nazajutrz było kozetce tak

O czym rozmawialiśmy nie pamiętam nic, nic, nic... A może nie mówiliśmy wcale? Nie wiem, może. Pamiętam jedno tylko: powiedział, że jest ubogi, że na początek musimy pracować oboje. I nagle ta myśl, że. Będę pracowała przy nim, dla niego, a choćby za niego, wycisnęła mi łzy z oczu.. Kiedy w końcu już sama wychodziłam z Łazienek, pamiętam, jak niezwykle uderzył mnie widok kamieniarzy, którzy naprawiali szosę w Alejach? W takie uroczyste święto! Z trudnością tylko zorientowałam się, że w kalendarzu dla całego świata był dzień powszedni, a dla mnie, dla nas jednych dzień Narodzenia.

Od tego dnia ogarnęło nas oboje jakieś stałe upojenie. Wyzywaliśmy się prawie, co dzień. Doszło do tego, że ja, typowo dobrze wychowana panna warszawska, wymykałam się rankami z domu pod najrozmaitszymi pozorami i biegłam do Łazienek. Nigdy już ani przedtem, ani potem wiosna i budząca się przyroda nie wywierały na mnie takiego olśnienia. Mogę powiedzieć, że wtedy zarówno poznawałam miłość, jak i naturę. Spotykaliśmy się zawsze W tej samej alei, naszej, jakeśmy ją nazywali. Prowadziliśmy nieskończone rozmowy o naszym przyszłym życiu we dwoje. On się mocno kłopotał niedostatkiem, a najwięcej chodziło mu o to, za co kupimy sobie, jakie meble. Mnie to niewiele obchodziło, ale kłopotałam się szczerze razem z nim.


Strona 21

Zajrzyj na

Losowy fragment


Chociaż, cóż ty sobie myślisz, że ojciec to był byle, co? Oho, nie dal się W kaszy zjeść. Pamiętam, raz na Saskiej Kępie, bo wtedy Saska Kępa była w modzie, nie to, co teraz, co sami szewcy jeżdżą jak się pokłócił z Putowskim, co się także koło mnie kręcił, myślałam, że, do jakiego pojedynku dojdzie. Oho, taki to był ojciec!