Strony


Polecamy

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208

Polecane

szkolenia , zarabianie w internecie , AT&T, Symbian

Chmura

ale zresztą zachodu myślą

ZMIERZCHY

Rozstawali się. Rozstawali się bez gniewu, bez wzajemnej urazy do siebie, nawet bez wielkiego bólu. Trudno, wszystko kończyć się musi, a ich stosunek, już z góry skazany na przelotność, trwał tyle, ile trwać mógł. Że jednak w takiej chwili nic nie ma ani wesołego, ani dającego jakąś nadzieję na przyszłość, oboje byli poważni, milczący i smutni. Krzyniecki chmurny i zamyślony siedział na małej kozetce, paląc jednego papierosa za drugim, raz po raz nerwowym ruchem swojej wąskiej, szczupłej ręki wciskał dopalony mundsztuk w stojącą przed nim na niskim stoliku popielniczkę. Jego przystojna twarz śniadego bruneta o wąskim, wydatnym nosie, o bardzo starannie przystrzyganym i utrzymanym zaroście i dużych, pełnych zadumy oczach teraz, w świetle lampy, przyćmionej abażurem, wyrażała głębokie zamyślenie i melancholię rzeczy bezpowrotnie zapadających w przeszłość. Wzrok jego poprzez otwarty balkon błąkał się i gubił w bezkresnych obszarach morza, lśniących zielonawą pozłotą wschodzącego księżyca.


Strona 114

Zajrzyj na

Losowy fragment


Przez te cztery miesiące, kiedy żyli i podróżowali razem, on był jej przewodnikiem, on załatwiał wszystkie niewygodne strony podróży teraz zajedzie tam sama, do tego lyońskiego hotelu, będzie musiała umawiać się z fiakrem, wybierać pokój, zasiąść sama przy table dote pośród obcych zupełnie twarzy...